Spis treści

Kochani Czytelnicy!
Olbrzymimi krokami zbliża się długo oczekiwany czas wakacji.
Czas wypoczynku, spotkań z przyjaciółmi  rodziną.
Niech nie zabraknie również spotkań z Panem Bogiem –
mogą to być rekolekcje, albo po prostu częstsze niż zwykle
uczestniczenie w Eucharystii, podczas której
Pan Jezus jest najbliżej nas.
W czerwcu szczególnie wpatrujemy się w Serce Pana Jezusa i Maryi.
Życzymy Wam, byście byli Ich prawdziwą radością.

autor: o. Wit Lewmorski
tytuł: Niepobożne i pobożne

Czerwcowa przyroda tętniła pełnią życia. Ptaki zamilkły kryjąc się w przed żarem nadchodzącego południa. Kos Paciorek wyjątkowo opuścił cieniste zarośla, bo ze Zbyszkiem umówieni byli na kolejne spotkanie przy kapliczce Maryi Panny. Czekając na Anioła Paciorek zauważył nocnego motyla, który maskował się na korze drzewa. Cichym świergotem zatrzymał Zbyszka: – Spójrz! To ćma zmierzchnica trupia główka. Ma na karku rysunek czaszki, ale nie jest piratem. Pszczoły pozwalają jej podpijać miód. Gdyby nie piątkowy post, zjadłbym ją na obiad. – Paciorek oblizał się i przełknął ślinkę, a Zbyszko wszedł na niewidoczną pajęczą sieć. – Wstrętna pajęczyna! – A tu jej gospodarz! – Paciorek bystrym kosim wzrokiem wypatrzył pająka krzyżaka, który uciekał z porwanej sieci. Zbyszko nachylił się z podziwem: – O! Ma na grzbiecie krzyżyk jakby z perełek. – Wtem Paciorek spostrzegł kolejną tajemniczą postać. Maskowała się w zieleni trawy: głowa na smukłej szyi; oczy wzniesione ku niebu, a ręce złożone jak do modlitwy. – Kto to? Ma czułki. Czy to gość z innej planety, czy anioł? –  Kiedy Zbyszko szeptał te pytania, zjawa, spłoszona ogłoszeniem kukułki o południowej przerwie na Anioł Pański, umknęła. Zbyszko rozpoczął modlitwę. Po trzech Pozdrowieniach anielskich zjawił się Anioł. – Ave Maryja! – Dziś Pan Bóg dał wam przez przyrodę nowe znaki. Ćma odstrasza widokiem czaszki, ale mimo okropnego tatuażu jest bezbronna i maskuje się na korze drzew. Potrafi otoczyć się obłokiem perfum, by ukryć się przed pszczołami.

Ciąg dalszy w MRN

Co to znaczy, że jesteśmy dziećmi Bożymi?

To znaczy, że Pan Bóg jest naszym Ojcem i mamy Go słuchać, a także rozmawiać z Nim.

Antek Pobudkiewicz

Ciąg dalszy w MRN

autor: Miriam i Janek
tytuł: Świętowanie po rycersku

Drodzy Rycerze!

Na horyzoncie widać bliskie już wakacje, czas, który na twarzy każdego dziecka wywołuje ciepły uśmiech. Zanim jednak rozpoczniemy nasz odpoczynek od nauki, miesiąc czerwiec przynosi nam dwa ważne dni, bardzo bliskie sercu każdego malucha: Dzień Dziecka i Dzień Ojca. Dzisiaj spróbujemy przyjrzeć się im, ale nie od strony kolorowych laurek i prezentów, lecz z bliska, tak, jak prawdziwy Rycerz powinien na nie spojrzeć.

Czy podczas świętowania Dnia Dziecka, zdarzyło wam się kiedyś ucieszyć tym, że jesteście dziećmi Bożymi? Żyjemy, bo stworzył nas Bóg. To przecież On podarował życie naszym dziadkom i rodzicom, a przez nich również nam. To dzięki Niemu możemy oddychać, biegać, cieszyć się otaczającym nas światem. Nad każdym z nas czuwa z największą troskliwością. Jesteśmy jego dziećmi, którym podarował całe bogactwo Swego Królestwa. Zobaczcie iloma prezentami obdarowuje nas nie tylko raz w roku, ale każdego dnia. Który tata potrafi okazać tyle łagodności, cierpliwości i przebaczenia swoim dzieciom jak Bóg.

Pośród wielu wydarzeń z życia Pana Jezusa, święty Mateusz w swojej Ewangelii opisuje również to, gdy Jezus przychodzi do uczniów po długich chwilach spędzonych na samotnej rozmowie z Ojcem. Apostołowie, chcąc Go naśladować, zapytali jakich słów mają używać, gdy chcą zwrócić się do Boga. W odpowiedzi na to Pan nauczył ich modlitwy: „Ojcze nasz”. Każdy człowiek na ziemi ma swojego tatę, który został mu dany, aby go chronił i był dla niego przykładem. Często zdarza się jednak, że ziemskiego taty brakuje. Ale czy to oznacza, że Dzień Ojca ma napełniać nasze serca smutkiem? Oczywiście, że nie. Nie zapominajmy, że w niebie mamy jeszcze jednego Tatę, najczulszego i najbardziej kochającego ze wszystkich ojców. Żaden z aniołów choć jest tak święty i znajduje się blisko Boga, nie może powiedzieć do Niego: „Tatusiu”, my natomiast możemy zwracać się do Niego tym słowem, kiedy tylko zapragniemy. I zawsze będziemy wysłuchani. On wciąż jest przy nas, czuwa nad każdym naszym krokiem i jak dobry tata prowadzi nas bezpiecznymi drogami do naszego domu w niebie.

Postanówmy sobie, że w czasie wakacji modlitwę „Ojcze nasz” będziemy odmawiać ze szczególnym skupieniem, pamiętając, że Serce naszego niebieskiego Taty jest wtedy całkowicie skierowane na nas. Poprośmy Maryję, aby pomogła nam we wszystkim zwracać się do Boga z dziecięcą prostotą i zaufaniem, gdyż On zawsze chce jedynie naszego dobra.

autor: o. Rafał M. Antoszczuk, franciszkanin
tytuł: Chwała Najświętszemu Sercu Jezusowemu

— Janku, po co przyszliśmy do tego kościoła? – zapytał Damian.

— Jesteśmy w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa u Ojców Jezuitów w Krakowie. Chciałem wam pokazać obraz, który jest wykonany nie tak jak te, które dotychczas oglądaliśmy – odpowiedział Janek.

— Ale jak to? Czyżby to był jakiś hologram…? – zdziwił się Filip.

— Ależ skąd – zaśmiał się Janek i wyjaśniał dalej – ten obraz widzicie nad ołtarzem głównym. Nie jest namalowany, ale składa się z maleńkich, kolorowych kawałków ceramiki, które zostały poprzyklejane do ściany, tworząc obraz. Przedstawienia wykonane taką techniką nazywamy mozaiką.

— Naprawdę, to co widzimy, to poprzyklejana układanka takich małych kawałeczków? Przecież one są mniejsze od puzzli – dziwił się Damian.

— Tak, Damianie. Mozaikę wykonał w roku 1921 jezuita, br. Wojciech Pieczonkaw według projektu Piotra Stachiewicza.

Filip zdziwiony chodził po prezbiterium oglądając mozaikę.

— A co przedstawia ta mozaika?

— To „Hołd narodu polskiego Najświętszemu Sercu Jezusowemu”. W centrum widzicie postać Pana Jezusa z rozłożonymi rękoma i z widocznym gorejącym sercem. Od postaci biją promienie. Od lewej i prawej strony idą do Niego różne postacie. Po lewej stronie to święci i błogosławieni polscy. Na czele hołd oddają św. Stanisław z pastorałem, wraz ze św. Wojciechem z krzyżem, za którymi kłania się św. Kazimierz królewicz i św. Jozafat Kuncewicz. Dalej widzicie bł. Wincentego Kadłubka, autora Kroniki polskiej oraz św. Kingę, bł. Salomeę, św. Jadwigę Śląską oraz bł. Jolantę. A nimi idzie oddać hołd Sercu Bożemu św. Stanisław Kostka, patron dzieci i młodzieży, św. Andrzej Bobola i św. Melchior Grodziecki. Kolejne postaci to: bł. Czesław, św. Jacek z monstrancja i figurką Matki Bożej oraz św. Jan Kanty. Kolejni to: św. Jan z Dukli, św. Szymon z Lipnicy, bł. Władysław z Gielniowa. Za nimi podążają święci pustelnicy: Benedytk, Jan, Mateusz, Izaak i Krystyn. Pochód zamykają dwie postaci: bł. Jakub Strzemię, ubrany w szaty biskupie niosący Najświętszy Sakrament oraz św. Krystyn, męczennik.

Ciąg dalszy w MRN

opracowała: Anna Wojszko
tytuł: Modlitwa przynosi ukojenie

Silvio, pomimo choroby nie był zrozpaczony. Często mówił do Pana Jezusa, że cierpi jak On i pragnie z Nim się zjednoczyć.

Pewnego razu do pokoju, w którym przebywał chłopiec, przyszła jego mama:

— Synku, chciałabym być dzisiaj przy Tobie w nocy.

— Mamo, ja tego nie chcę, ty jesteś zmęczona, odpocznij. Ja chciałbym modlić się sam – odpowiedział Silvio.

— Ale Synku…  – nie zdążyła dokończyć mama.

— Jezus pragnie ode mnie wiele cierpień i modlitw – odrzekł chłopiec.

Innym razem Silvio powiedział mamie, że przeżyje swoją kalwarię i ukrzyżowanie jak Pan Jezus, ale że będzie to innego rodzaju cierpienie. Zachęcał mamę, by się na to przygotowała, wspierał ją w tym z całych sił.

Ciąg dalszy w MRN

autor: s. Brygida M., franciszkanka MI
tytuł: Niepewność

Młoda wizjonerka z Lourdes znów stanęła przed nie lada wyzwaniem. Podczas kolejnego objawienia Piękna Pani, której nie sposób było odmówić czegokolwiek, przemówiła do niej następującymi słowami: „Powiedz księżom, by wybudowano tu kaplicę”. Dziewczyna spełniła już jedną prośbę Maryi, mianowicie, by przekazać ludziom wezwanie do pokuty i modlitwy za grzeszników. Teraz sprawa była poważniejsza. Wybranka Niebieskiej Królowej przez moment zaczęła się zastanawiać, jak w lesie, gdzie znajdowała się grota, miałby stanąć jakikolwiek budynek. Szybko jednak oprzytomniała. Postanowiła od razu udać się do proboszcza parafii – ks. Dominika. Kapłan znał dobrze całą historię z Massabiele. Wysłuchał Bernadetki, ale bez entuzjazmu i na dodatek nieco posmutniał. Odkąd bowiem rozpoczęły się objawienia, miał wiele nieprzyjemności. Nie mógł też spełnić pobożnego życzenia nie wiedząc, kto prosi… Zjawiająca się postać dotąd nie przedstawiła się. Proboszcz obiecał dziewczynie, że postara się zrobić cokolwiek w tej sprawie, jeśli Piękna Pani powie kim jest.

Ciąg dalszy w MRN

Maryja!

Drodzy Autorzy listów do Matki Bożej! Wasze słowa nadsyłane do Niebiańskiej Poczty niezmiennie cieszą Serce naszej najlepszej Mamy. Nie rezygnujcie z nich również w czasie lata. Opisujcie wasze wędrówki po lasach, górach czy odpoczynek na plażach. Pamiętajcie również o codziennej modlitwie, aby czas wypoczynku był dobry i spędzony z Panem Bogiem.

Ciąg dalszy w MRN

autor: Ala Nowak
tytuł: Droga do świętości św. Maksymiliana

Rajmund Kolbe 8 stycznia 1894 roku w Zduńskiej Woli urodzony,
w tym samym dniu poprzez chrzest w Chrystusa wszczepiony.

W licznej rodzinie w miłości wychowany,
przez ojca Juliusza i matkę Mariannę w tajniki wiary wprowadzany.

W czerwcu 1902 roku przyszedł dzień chwili upragnionej,
kiedy w Pierwszej Komunii Świętej przyjął Ciało Chrystusa w Hostii utajonej.

W kościele św. Mateusza w Pabianicach widzeniem dotknięty,
przyjął od Matki Bożej dwie korony – czystości i męczeństwa, jej miłością ujęty.

Przejęty wezwaniem Boga do Franciszkanów wstępuje,
imię Maksymilian Maria Kolbe otrzymuje.

Działalność apostolską pod znakiem Maryi prowadzi,
słucha zawsze co mu Duch Święty radzi.

Od księcia Jana ziemię w Niepokalanowie pozyskuje,
wkrótce klasztor wspaniały tam buduje.

Miłość Chrystusową  wciąż głosi,
w Chinach, Japonii i Indiach Boga ludziom zanosi.

Gdy do Polski w 1936 roku z misji powraca,
tworzenie radia Niepokalanów – to jego praca.

Gdy czas pokoju wojna przerywa,
Maksymilian Maria Kolbe w obozie koncentracyjnym przebywa.

Kiedy 29 lipca 1941 roku nastaje,
ojciec Maksymilian swe życie dobrowolnie za brata oddaje.

Jego piękne i pełne poświęceń życie, ofiarą naznaczone,
świętością zostało nagrodzone.

Jest wzorem odwagi i miłości dla ludzi,
wielu do żarliwej wiary wciąż budzi.

autor: Marzena Zgłobicka
tytuł: CH

CH –  piszemy

  • gdy wymienia się na sz w innych formach danego wyrazu lub w wyrazach pokrewnych,
    mucha – muszka, ucho – uszy, blacha – blaszka, cicho – cisza, sucho – suszyć
  • zawsze na końcu wyrazów
    słuch, brzuch, zamach, mech, na palcach, po bokach, na nogach, w oczach
  • po literze s
    schronisko, schab, wschód, schody, schemat
  • zawsze w wyrazach rodzimych oraz w tych zapożyczonych, w których ch występowało w oryginalnej pisowni
    architektura, archiwum, chałwa, chaos, charakter, chemia, chciwość, chleb, chmura, chodzić, choinka, chorągiew, choroba, chodzić, chusteczka, kichać, obchody, ochrona, psycholog, szlachta, wachlarz, zachód, zachwyt, machać, chuligan, itp.

Ciąg dalszy w MRN

autor: s. Brygida M., franciszkanka MI
tytuł: W nieznane

Mundek zawsze miał głowę pełną pomysłów. Bardzo szybko też chłonął wszelkie ciekawostki – te z dziedziny historii i literatury Polski, o której opowiadał tato, ale także dotyczące ziół, o których wiele wiedziała mama. Pan Kotowski, aptekarz dobrze znający rodzinę Kolbów, patrzył na młodego Rajmunda z podziwem i uznaniem. Często rozmawiał z chłopcem, i wiedział dobrze, iż posiada on niezwykłe zdolności. Młodych rodziców nie stać jednak było na posłanie go do szkoły. Wielkoduszny mężczyzna zaproponował więc pomoc. Wkrótce szczęśliwy Mundek rozpoczął u niego prywatne lekcje łaciny i w niedługim czasie dołączył do Frania – swojego starszego brata, który uczęszczał do szkoły handlowej.
– Mamo, tato, proszę, zgódźcie się! – błagalnym głosem mówił Rajmund do rodziców.
– Synu… – spokojnie, ale stanowczo zaczął ojciec. Jeszcze nie skończyliście handlówki.
– Ale o. Peregyn mówił, że  w Małym Seminarium można się uczyć. No i przede wszystkim jest ono dla chłopców, którzy chcieliby zostać zakonnikami albo kapłanami. A ja właśnie…
Na chwilę zapadła cisza, którą przerwało stukanie do drzwi. W odwiedziny przyszedł ks. Jankowski, który kiedyś pracował w Pabianicach i akurat był w okolicy.

Ciąg dalszy w MRN

autor: Rodzina Kruków
tytuł: Kaktusy

Maryja!

Hurra wakacje! Słońce, piasek, woda, podróże… ale będzie się działo! Nam te upalne dni skojarzyły się z kaktusami.

Ciąg dalszy w MRN

autor: Paweł Piechnik
tytuł: Muf-Muf inki

Potrzebujemy:
Jajka, sól proszek do pieczenia, mąkę, mleko, olej, cukier, cynamon, cukier waniliowy, bitą śmietanę, rodzynki.

Ciąg dalszy w MRN

autor: Karol Wojtyna
tytuł: Chcę zrobić karierę jako Tato!

Cześć, Kochani!

Nazywam się Karol Wojtyna i zawsze chętnie przedstawiam się z imienia i nazwiska. Wtedy ludzie zawsze się uśmiechają (pewnie kojarzy im się to z Karolem Wojtyłą, bo tak nazywał się Jan Paweł II, zanim został papieżem). 14 sierpnia tego roku minie 14 lat mojego małżeństwa. Moja Żona ma na imię Ola. Jesteśmy rodzicami dwójki dzieci: Marysi, która w tym roku skończy 13 lat oraz 4-letniego Andrzeja. Od 2006 r. przez 11 lat byłem redaktorem w wydawnictwie, obecnie pracuję jako doradca handlowy w dużej firmie. Uwielbiam spotykać się z ludźmi i pomagać im w dokonywaniu właściwych wyborów. Razem z Żoną jesteśmy też doradcami życia rodzinnego w diecezji łowickiej. Dla małych rycerzy Niepokalanej będzie to chyba ważna informacja, że nasza rodzina jest zawierzona Maryi. Ja i moja Żona jesteśmy Jej rycerzami od przeszło 20 lat. Marysia także jest rycerką. Andrzejek – musi jeszcze chwilę poczekać…

Ciąg dalszy w MRN

autor: Janusz Jaraźny
tytuł: Eris

Eris odkryta została niedawno przez grupę „zwariowanych”, w dobrym znaczeniu tego słowa, astronomów. Początkowo okrzyknięto ją mianem planety. Uważana była nawet za dużo większą od Plutona. Chwilę później zdegradowano ją do miana planety karłowatej.

Ciąg dalszy w MRN

tytuł: Czytelnicy piszą

Cześć Wam! Nie wiem jak Wy, ale ja w te wakacje jadę na rekolekcje z rodzicami i bratem. Jeżdżę z rodziną na nie co rok, bo rodzice są we wspólnocie Domowego Kościoła. Rekolekcje to czas, modlitwy, Eucharystii, ale i zabaw z rówieśnikami. Lubię na nie jeździć, bo to dobrze spożytkowany czas z Panem Bogiem i ze znajomymi, serio. Pojedźcie i Wy! Jak wrócę, to napiszę Wam jak było!

Anna Kozica, kl. VI ZSP Harmęże

Ciąg dalszy w MRN

autor: s. Judyta M., franciszkanka
tytuł: Chow-Chow

Rasa ta wywodzi się z Chin i jest to pies pełen dumy . Na szacunek z jego strony trzeba sobie zasłużyć. Bardzo ważne jest, aby miał bliski i serdeczny kontakt z człowiekiem. Nie nadaje się do trzymania w budzie, ponieważ wtedy dziczeje i może zrobić się niebezpieczny. Wysokość  chow-chow wynosi od 46 do 56 cm.

Ciąg dalszy w MRN