Spis treści

O. Maksymilian, który rozdaje ludziom Cudowne Medaliki

Po święceniach kapłańskich o. Maksymilian powrócił z Rzymu do Polski i tutaj zaczął szerzyć wśród ludzi miłość do Matki Bożej, zachęcając ich do wstępowania w szeregi Rycerstwa Niepokalanej. W tym celu zaczyna wydawać czasopismo „Rycerz Niepokalanej”, a niedługo po tym buduje ogromny klasztor pod Warszawą, który nazywa Niepokalanowem, bo wszystko, co się w nim znajduje, poświęcone jest Matce Bożej. Maksymilian miał mnóstwo twórczych pomysłów, którymi chciał przybliżać ludzi do Pana Jezusa przez Niepokalaną. To Ona sama nim kierowała i podpowiadała, co ma czynić.

Kochani mali Przyjaciele! Wielkimi krokami zbliżają się wakacje. Po całorocznym trudzie nauki każdy z utęsknieniem czeka na te chwile wypoczynku i radości. Życzymy Wam, abyście ten czas spędzili twórczo. A co to znaczy „twórczo”…? W tym numerze „Małego Rycerzyka” znajdziecie odpowiedź na to pytanie. Już Janek i Miriam coś na ten temat nam mówią, a najlepszą nauczycielką, jak zawsze, jest dla nas Maryja!

autor: Melisek
tytuł: Tylko miłość jest twórcza

+ Maryja!

Kochana Babciu!

Jest już trochę późno, ale koniecznie muszę Ci o czymś napisać. Jak zapewne dobrze pamiętasz, ks. Adam to niewyczerpana studnia pomysłów. Dziś właśnie jeden z nich został sfinalizowany. Ale… Zaraz, zaraz! Żebym nie zapomniał… Ksiądz kazał Cię bardzo serdecznie pozdrowić i przekazać, że już powoli zaczyna tęsknić za Twoją zupą pomidorową. Japońskie misoshiru jest oczywiście bardzo smaczne i ryżu też mamy tu pod dostatkiem, ale to zdecydowanie nie to samo. Rodziców również pozdrawia bardzo serdecznie, a Ulę kazał mocno uściskać od „ulubionego księcia”.

No dobrze… Po spełnieniu przekazowego obowiązku mogę powrócić do sedna sprawy. Otóż zaraz po przyjeździe do Japonii ks. Adam ogłosił konkurs (chyba z tego wszystkiego zapomniałem Ci o nim wspomnieć). Trzeba było przygotować „coś” na temat: „Tylko miłość jest twórcza”. Co? Ksiądz pozostawił to naszej inwencji twórczej. Moja jednak tym razem okazała się bardzo kiepska. Mówiąc dokładnie: w ogóle się nie okazała. Jeden dzień szukałem jakiegoś pomysłu, drugi… A tu nic i nic. Wszystko, co przychodziło mi do głowy, od razu odrzucałem jako nieciekawe i zdecydowanie mało twórcze. Dzisiejszego poranka zaś, czyli w dzień rozwiązania konkursu, zupełnie straciłem nadzieję. Ks. Adam dał nam sporo wolnego czasu na ewentualne dokończenie twórczości. Wszyscy więc gdzieś znikali, by dopiąć do końca swoje dzieła. Świadomość, że ja nie przygotowałem zupełnie nic, była straszna. Normalnie nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Postanowiłem więc pójść przed figurkę Niepokalanej. Oczywiście tę, która była najbardziej oddalona od miejsc przebywania ludzi. Możesz sobie więc zapewne wyobrazić, jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem, że do tej samej figurki, tylko od drugiej strony, zbliża się powoli Kornelia. Moje zdziwienie wzrosło jeszcze bardziej, gdy zobaczyłem jej smutne spojrzenie, skierowane cały czas w dół. A! O Kornelii chyba też Ci nie wspominałem. Bardzo fajna dziewczyna. Razem ze swoją koleżanką zajęły III miejsce w konkursie o św. Maksymilianie. Od kiedy tu jesteśmy, jeszcze nigdy nie widziałem, żeby była smutna. Kornelia zawsze jest uśmiechnięta, bardzo szybko dostrzega miejsca, w których potrzebna jest pomoc i chętnie jej udziela. Jest też mistrzynią w rozwiązywaniu konfliktów. Serio, serio! Szkoda tylko, że nie chodzi do naszej szkoły. Wracając do tematu. Postanowiłem zapytać, co się stało. Kiedy podszedłem bliżej, usłyszałem: „Maryjo, nie mam nic, zupełnie nic. A dziś rozwiązanie konkursu…”.

Mogłabym zostać wolontariuszką. Uczą sią grać na skrzypcach, więc mogłabym grać dla ludzi, sprawiając im wtedy przyjemność. Od 5 lat chodzą na zajęcia taneczne i akrobatyczne, więc gdy podrosną, mogłabym uczyć tańca młodsze dzieci.

Kamila Stawik z Krzanowic

tytuł: Mama = Oddanie

Uff – czerwiec to końcówka nauki w szkole, lipiec i sierpień to czas zasłużonych wakacji i odpoczynku – hura! Pewnie macie już niesamowite pomysły, jak ten czas dobrze i maksymalnie wykorzystać. Z własnego doświadczenia możemy Wam zagwarantować udane wakacje, tylko pod jednym warunkiem: że nie zrobicie sobie odpoczynku od Pana Boga! Bo przecież Rycerze Niepokalanej nigdy nie spoczywają na laurach. Ciągle jesteśmy gotowi do boju, do czynienia dobra, tym bardziej podczas wakacji, kiedy to mamy więcej czasu, choćby na dłuższą modlitwę. No, a odpoczynek od szkoły jest nam jak najbardziej potrzebny, aby nabrać sił do zdobywania wiedzy, umiejętności w kolejnym roku szkolnym. O… i nawet nie zauważyliśmy, jak poruszyliśmy temat warunków, bo właśnie dziś chcemy Wam powiedzieć   o  warunkach,   które   trzeba spełnić, by zostać rycerzem Niepokalanej.

Ciąg dalszy w MRN

autor: o. Rafał M. Antoszczuk, franciszkanin,
tytuł: Kazanie sejmowe

Janek już od dłuższego czasu czekał na chłopców, chciał im opowiedzieć o niezwykłym obrazie Jana Matejki. Chłopcy, ujrzawszy Janka, podbiegli do niego i witając się z nim, opowiadali mu o zajęciach w szkole. Na koniec Damian skwitował:
— I tak tysiąc razy wolimy spotkania z tobą i twoje opowieści.
— Damian ma rację – potwierdził Filip.
— Dziękuję wam, to bardzo miłe usłyszeć takie słowa. Chciałem wam dziś pokazać kolejny obraz mistrza Jana, oto on – wskazał ręką Janek na wiszące na ścianie płótno. – To kazanie sejmowe Piotra Skargi.
— Ojejku – krzyknął Filip – ale to jakiś straszny obraz. Można się przestraszyć.
— Masz rację, można się wystraszyć. Widać w tym obrazie wiele grozy – powiedział Janek.
— I jeszcze te czarne kolory – wtrącił Damian.
— Postacią kluczową na tym obrazie jest kapłan ubrany w sutannę i stułę, który trzyma podniesione ręce do góry. To Piotr Skarga, jezuita, który głosił słynne kazania sejmowe. Stoi w katedrze na Wawelu na stopniach konfesji św. Stanisława i głosi płomienne kazanie. Podobnie jak św. Stanisław, o którym opowiadaliśmy już sobie, bez ogródek mówi o bardzo złej sytuacji państwa; szlachcie, a także i samemu królowi, wytyka niesprawiedliwości, warcholstwo, przekupstwo i ograbianie Polski. Zapowiada bliski upadek Rzeczpospolitej, jeśli się nic nie zmieni.

Ciąg dalszy w MRN

opracowała: Anna Wojszko
tytuł: Orędownik niebieski

Kochane Dzieci, ostatnim razem Rudi pokazał nam, jak trzeba być cierpliwym w znoszeniu krzywd i cierpień. Uświadomił nam, że każdy ma jakiś swój krzyż, a jego krzyżem była ciężka choroba.

Rudi bardzo cierpiał, postanowiono więc udzielić chłopcu Komunii świętej. To była jego Pierwsza Komunia i bardzo ją przeżył. Wtedy też udzielono mu sakramentu namaszczenia chorych, choć lekarze nie mieli już nadziei, że nasz mały przyjaciel wyzdrowieje. Tego dnia mama powiedziała do Rudiego:

— Synku, chcesz wrócić do domu? Rudi pomimo tego, że wiedział o zbliżającej się śmierci, odpowiedział mamie ze spokojem:

— Tak, Mamusiu, wracajmy już. Gdy Rudi z mamą dotarli do domu, wszyscy zaczęli żegnać się z chłopcem. Każdy ze łzami w oczach mówił mu, że go kocha i chce, aby z nimi pozostał. Rudi odpowiadał im z przyjacielskim uśmiechem:

— Ja bardziej chcę iść do Jezusa, niż pozostać tu.

Ciąg dalszy w MRN

autor: s. Brygida M., franciszkanka MI
tytuł: Cierniowe serce

Spotkania pastuszków z Maryją miały pozostać tajemnicą, lecz… Hiacynta – najmłodsza z całej trójki, nie mogła powstrzymać radości i opowiedziała o wszystkim swojej mamie. Z tego powodu mali wybrańcy doświadczyli później wielu przykrości. Mimo wszystko, dzieci pozostały wierne obietnicy danej pięknej Pani. Kiedy nadszedł 13 czerwca udały się do Cova da Iria, w miejsce ostatniego widzenia. Nie były jednak same. Powoli rozchodziła się wieść o „cudownym zjawisku” i przybyło też kilkoro ciekawskich… W samo południe nad zielonym dębem pojawiło się światło, z którego powoli wyłoniła się Matka Boża. Tak śliczna i tak promieniejąca dobrem, że nie można było się Jej bać. Łucja od razu zapytała, co mogłaby dla Niej uczynić. Najświętsza Panienka poprosiła, by dzieci nadal odmawiały codziennie Różaniec, pamiętały o przyjściu tutaj za miesiąc i aby nauczyły się czytać. Dziewczynka przytaknęła na te słowa, ale nie mogła powstrzymać się od prośby o zabranie ich do Nieba. Maryja zapewniła, że już niebawem weźmie do siebie Hiacyntę i Franciszka, ale Łucja będzie musiała pozostać na ziemi. Po co?

Ciąg dalszy w MRN

Ukochani, w końcu nadeszły upragnione wakacje! Zapewne wielu z Was wyjeżdża na obozy i kolonie lub wycieczki rodzinne. A może niektórzy po prostu spędzają wakacje na domowym podwórku. Gdziekolwiek będziecie, Wasza Mamusia jest z Wami!

autor: Leszek

Częstochowa, 18 września 1717 roku

Mój Najdroższy Przyjacielu, Jaromirze, piszę ten list, nie mogąc powstrzymać mej radości! Otóż nie wiem, czy nad odległy Bałtyk dotarła już wieść o niezwykłym wydarzeniu, jakie dokonało się na Jasnej Górze. Ponoć zakonnicy paulińscy rozesłali zaproszenia. Nigdzie Cię jednak nie spotkałem… Miałem nadzieję, ze powrócą wspomnienia ze studiów w Krakowie i razem podziękujemy Mateńce za opiekę nad nami…

Chcę Cię zatem poinformować, ze 8 września, tegoż roku Pańskiego, w święto swego Narodzenia,  Maryja została pełnoprawną Królową Korony Polskiej! Już w ślubowaniu lwowskim król Jan Kazimierz Ją tym tytułem ozwał. A teraz tutaj, gdzie nas obroniła przed Szwedami, cudowny wizerunek Matuchny ukoronowano. Stało się to zgodnie z pragnieniem papieża Klemensa XI. Poza granicami naszego kraju jedynie Italia cieszy się sławą podobnego wydarzenia. Teraz zatem Maryja władać będzie Ojczyzną naszą! Czyż to nie zaszczyt?

Ciąg dalszy w MRN

autor: ks. Jacek Pędziwiatr

W samym środku medalika stoi sobie literka „M”. Nietrudno odgadnąć, że oznacza Maryją. Tak miała na imię Mama Pana Jezusa.  W dawnych czasach  każde  imię coś  oznaczało. Imię Jezus znaczy „Bóg zbawia”. A   imię Maryja?  Gdybyśmy je chcieli przetłumaczyć, musielibyśmy użyć stów: piękna, śliczna   i   wspaniała.   Taka jest Maryja dla Jezusa i dla nas — jak każda, najlepsza Mama. To słowo też zaczyna się na literkę „M”.

Ciąg dalszy w MRN

Św. Antoni, którego wspomnienie przypada 13 czerwca, jest czczony jako patron rzeczy zagubionych. Napisz – dlaczego.

autor: Małgorzata Nawrocka
tytuł: Urodziny kontra imieniny

— Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam!…
— Oj, to ty, Michałku? Zza bukietu cię nie widać!
— To ja, dzień dobry, panie Profesorze! Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!
— Ho, ho… Dawno to było! Ale dziękuję, bardzo dziękuję za piękne kwiaty!
— Jak to: dawno? Miałem w kalendarzu napisane, że dziś. Przepraszam, jeśli się spóźniłem.
Nie przepraszaj, dziecko. Owszem, dziś. Tylko ja jakoś tak mało się urodzinami przejmuję.
— Rozumiem… W wieku prawie stu lat.
— Bój się Boga, Michałku! Dopiero osiemdziesiąt! No, i troszkę. Ale nie o to chodzi.
— Pewnie pan Profesor nie lubi organizować hucznych imprez, tak? Wydatki, dużo gości, hałas i sprzątać potem trzeba.
— Z tych czterech rzeczy przeszkadzałby mi tylko hałas. Jest inny powód. Po prostu wolę urządzać imieniny. Tradycyjnie, jak porządny katolik.
— Aaaa.  a nie przeszkadza panu Profesorowi, że tego dnia tysiące innych osób o takim samym imieniu mają swoje święto? Moim zdaniem w imieniny nie jest się aż takim szczególnym, jak w urodziny!
— Nie jest się? Podaj mi kalkulator, Michałku, poproszę.   O, policzmy razem: dwadzieścia cztery razy sześćdziesiąt.  Tysiąc czterysta czterdzieści. I jeszcze razy sześćdziesiąt.   Proszę: osiemdziesiąt sześć tysięcy czterysta! — A co to za liczba, panie Profesorze?
— Mniej więcej co sekundę na świecie rodzi się człowiek. Obliczyłem więc, że dziennie prawie dziewięćdziesiąt tysięcy osób obchodzi urodziny. A z nich nie wszyscy przecież mają na imię Michał.

Ciąg dalszy w MRN

autor: Rodzina Kruków
tytuł: Cudeńka błyszczące

Nasze cudeńka błyszczące będą wisiały w oknie, nad łóżkiem i na tarasie, gdzie wakacyjne słońce będzie przenikało i rzucało piękne światło, a letni wietrzyk, poruszając koralikami, zagra na kolorowych szkiełkach.

autor: Paweł Piechnik
tytuł: Tato-serduchy

  1. Rozcinamy parówkę tak, aby jedna z końcówek była cała.
  2. Wyginamy z przeciętej parówki serce i tak uformowaną parówkę łączymy wykałaczką.
  3. Rozgrzewamy masło na patelni.
  4. Obsmażamy to serce z obu stron.
  5. Wlewamy jajko i smażymy, aż białko się zetnie (w międzyczasie doprawiamy).
  6. Po usmażeniu, całość wykładamy na talerz i przyozdabiamy według uznania. Ja wykorzystałem sałatę, keczup i …

… i „vollà” (z języka francuskiego „proszę bardzo”)

Tato-serduchy gotowe!

autor: Stefania Winczewska i Władysława Staniszewska
tytuł: Wspomnienie o Niepokalanowie

W 1927 roku na teresińskich polach powstał Niepokalanów, nowy klasztor-wydawnictwo, który miał służyć szerzeniu czci do Matki Bożej. Ciężka praca braci i ich całkowite oddanie sprawiło, że miejsce to w krótkim czasie stało się znane jako największy klasztor na świecie i centralna siedziba Rycerstwa Niepokalanej. Inicjatorem wszystkiego był św. Maksymilian Maria Kolbe.

Czasy te doskonale pamiętają Stefania Winczewska oraz Władysława Staniszewska, które jako dzieci dorastały w cieniu Niepokalanowa. Dziś zechcą podzielić się z nami swoimi wspomnieniami.

ROZMOWA Z PANIĄ STEFANIĄ:

Jako 12-letnia dziewczynka była Pani świadkiem powstawania Niepokalanowa. Jak wyglądała budowa klasztoru?

Na początku była tu tylko figurka Maryi i drewniana kaplica. Później budynków było coraz więcej. Przy budowie pracowali przede wszystkim bracia, ale dochodzili również miejscowi ludzie. Na wozach przywozili deski i potrzebną cegłę.

ROZMOWA Z PANIĄ WŁADYSŁAWĄ:

Jak zapamiętała Pani św. Maksymiliana?

O. Maksymilian miał bardzo pogodny charakter, zawsze był zadowolony i uśmiechnięty. Kochał dzieci. Gdy skończył odprawiać Mszę świętą, wychodził do nas przed kaplicę, rozmawiał z nami, żartował i przytulał każdego do swojej długiej brody. Niektóre dzieci bały się tej brody.

Ciąg dalszy w MRN

autor: o. Jarosław M. Bartkiewicz, franciszkanin
tytuł: Powołany do misji – Bułgaria

Moje powołanie do Zakonu św. Franciszka jest związane z osobą św. Maksymiliana. Jako młody chłopak byłem ministrantem. Lubiłem przychodzić do kościoła wcześniej, aby się przygotować do Eucharystii. Bardzo często w zakrystii otwierałem „Rycerza Niepokalanej” i czytałem artykuły. Z tamtych chwil zostały mi w pamięci listy misjonarzy, które były tam publikowane. Dziś myślę, że w ten sposób powoli rodziło się we mnie powołanie do życia zakonnego i powołanie misyjne. Kiedy byłem w szkole średniej, znalazłem w „Rycerzu” zaproszenie dla młodzieży na rekolekcje. Tak się zaczęła moja „przygoda” ze św. Franciszkiem i św. Maksymilianem. W Niepokalanowie rozpocząłem postulat -pierwszy okres życia zakonnego. Dziś mogę powiedzieć, że był to czas błogosławiony – „oddychanie” duchowością maryjną, słuchanie świadectw braci, którzy pamiętali św. Maksymiliana, spotykanie misjonarzy i wiele innych rzeczy, których nie sposób wyliczyć. To wszystko utwierdziło we mnie pragnienie bycia franciszkaninem, kapłanem i misjonarzem.

Ciąg dalszy w MRN

autor: Janusz Jaraźny
 tytuł: Ziemia cz.2

Wiele niesamowitych zjawisk wyróżnia naszą Błękitną Planetę. Latem ludzkie oko cieszą piękne zachody słońca, a jesienią wielobarwne liście opadające z drzew. Zimą nasze serca rozwesela pierwszy śnieg, a wiosną zieleń przyrody, ciepły wiatr muskający twarz i burze z piorunami. Łubudu! Na samą myśl ciarki przechodzą po plecach…

…Rośliny, na całej kuli ziemskiej, wytwarzają tlen potrzebny nam do życia. Buk pospolity wytwarza go najwięcej. Nasze ulubione warzywa: marchew czy brokuły są naszym pokarmem i źródłem siły, a przetworzone owoce: jabłko lub truskawka stają się ożywczym napojem. Mniszek lekarski i cytryniec chiński pomagają specjalistom w leczeniu chorób, a jedwab oraz bawełna są niezbędne do wytwarzania ubrań. Rumianek i by-lica potrzebne są do produkcji kosmetyków, a jaśmin, bergamotka i tuberoza do tworzenia perfum. Na świecie są miliony roślin, a każda z nich wydaje na świat swój wyjątkowy i niepowtarzalny kwiat, zapach i owoc.

Ciąg dalszy w MRN

tytuł: Rekolekcje w Pielni

Już od kilku lat na zaproszenie ks. Adama Cebuli do Szkoły Podstawowej w Pielni przybywają różne zgromadzenia zakonne, by poprowadzić rekolekcje dla dzieci. Tym razem, w związku ze zbliżającą się rocznicą powstania Rycerstwa Niepokalanej, zagościły tam siostry ze Strachociny. Rycerskie spotkania odbywały się przez 3 dni, od 6 do 8 marca. Uczniowie gromadzili się w sali gimnastycznej, gdzie przygotowana została piękna dekoracja, w którą wkomponowano rycinę przedstawiającą Maryję depczącą głowę piekielnego smoka. Poprzez ciekawe prezentacje, ale także wiele zabaw, dzieci poznały życiorys św. Maksymiliana, ideę Rycerstwa Niepokalanej, dowiedziały się, jak wielką siłę posiada Cudowny Medalik i jakie tajemnice kryją w sobie objawienia w Fatimie.

Ciąg dalszy w MRN

autor: Kasia
 tytuł: Do Serca Pana Jezusa

Niebieska nasza Mama prowadzi nas do Serca Pana Jezusa.
Chce, byśmy byli wielcy miłością i święci już tutaj.
Dobrze żyć i dobrze postępować na drodze do Nieba,
Karmić się Ciałem Pana Jezusa, ukrytym pod postacią chleba.

Ciąg dalszy w MRN

Z okazji Dnia Dziecka małym i dużym bobasom życzymy spełnienia wszystkich marzeń!

autor: s. Hildegarda M., franciszkanka MI
tytuł: Niepokalana jest twórcza!

Kegarenaki Seibowa Umidashimasu!