Aby dotrzeć do większej liczby ludzi i formować tych, którzy już oddali się Maryi, o. Maksymilian postanowił wydawać czasopismo. Przełożonych poprosił tylko o pozwolenie. O pieniądze i ludzi miała zatroszczyć się Niepokalana. I zatroszczyła się.
O początkach „Rycerza Niepokalanej” przeczytamy w kolejnym odcinku opowieści „Życie św. Maksymiliana”.
Na początku listopada 1921 roku ojciec Maksymilian ukończył kurację i wrócił do Krakowa, by uczyć kleryków w seminarium i organizować Rycerstwo Niepokalanej (MI).
Na zebraniu MI kleryków uznano za sprawę najpilniejszą wydawanie „gazetki” dla szerzenia czci Niepokalanej i Jej stowarzyszenia. Niestety, w Polsce panował wtedy kryzys gospodarczy, a w kasie MI były pustki. Starsi odradzali wydawanie pisma. Mimo to ojciec Maksymilian powiedział przełożonemu: „Niech tylko Ojciec Prowincjał pozwoli, a pieniądze się znajdą”.
Pozwolenie otrzymał 15 grudnia i zaraz zaczął przygotowywać numer styczniowy pisma, które nazwał „Rycerz Niepokalanej”. Artykuły zaniósł do drukarni „Czas” 2 stycznia, a potem zbierał ofiary na mieście, by móc zapłacić za papier i druk. Pierwszą ofiarę złożył ks. Jan Tobiasiewicz i jego wikary: 2 tysiące marek polskich (wtedy jeszcze nie był w kursie złoty).
Przy wypłacaniu drukarni za 5 tysięcy egzemplarzy pierwszego numeru „Rycerza” okazało się, że brakuje jeszcze 500 marek. Na szczęście tego dnia ojciec Maksymilian znalazł na ołtarzu Niepokalanej w bazylice franciszkańskiej list z napisem „Dla Ciebie, Matko Niepokalana”, a w nim akurat 500 marek i następujący wierszyk:
„Kocham Cię, kocham, Niepokalana,
Co dzień do Ciebie modlitwy wznoszę:
Wszakżeś Ty Matka ma ukochana,
Droższa nad wszelkie ziemskie rozkosze.
Ty wiesz, jak bardzo tęsknię do Ciebie,
Wiesz, jak serdecznie Ciebie miłuję –
Kiedyż się z Tobą połączę w niebie,
I Twoją, Matko, dłoń ucałuję?
A chociaż tęsknię, a chociaż pragnę,
Jednak cierpliwie czekać tu muszę,
Aż Pan wyznaczy zgonu godzinę
I wyrwie z ciała stęsknioną duszę.
A póki jeszcze żyć mam na świecie,
O Matko moja, bardzo Cię proszę:
Niechże przez krótkie doczesne życie
Wszystko spokojnie dla Ciebie znoszę.
Wszystkie krzyżyki, upokorzenia
Pomóż mi znosić, Matko kochana,
Bym mogła kiedyś za te cierpienia
Wielbić Cię w niebie – Niepokalana!”.
W styczniowym numerze o. Maksymilian napisał, że „Rycerz dąży jedynie do nawracania i uświęcania dusz”, i opublikował swój artykuł pt. „Gdzie szczęście?”. Tak go zaczął: „Wszyscy szczęścia pragną i za nim gonią, ale niewielu je znajduje, bo nie szukają, gdzie ono jest”. I tak zakończył: „Za wielkie jest serce człowieka, by je można było napełnić pieniądzem, zmysłowością czy zwodniczym dymem sławy. Ono pragnie dobra wyższego, bez granic i wiecznie trwającego. A takim dobrem jest tylko Bóg”.
Gdy przywieziono z drukarni pierwszy numer, „już numer lutowy należałoby drukować, a tu ani czytelników, ani grosza”, jak skarżył się kleryk Alfons, brat ojca Maksymiliana. Na domiar złego ten zachorował na tyfus, tak że nie mógł nawet, od 18 stycznia do 3 lutego, odprawiać Mszy świętych. W chorobie poprosił Alfonsa, by mu zdjął okulary i odpiął zegarek, i położył je przy figurce Niepokalanej. Wyjaśnił mu: „To oznacza, że Jej powierzyłem wszystkie moje zmysły i wszystek czas mojego życia”.
Ufał Niepokalanej. W Jej święto Objawienia w Lourdes odprawił Mszę świętą ku Jej czci. Polecał się też sługom Bożym Gemmie Galgani i Teresie od Dzieciątka Jezus, których obrazki miał na biurku. Prosił też swego kolegę ojca Wenantego Katarzyńca, który wcześniej zachęcał go, by wydawał „Rycerza”, ale zmarł przed rokiem: „Spojrzyj i zajmij się nim szczerze”.
„Rycerz” dalej wychodził. Ojcu Maksymilianowi pomagali profesorowie i uczniowie seminarium. On sam w swych artykułach zachęcał do zapisywania się do MI i ogłosił cykl o świętości. Uczył: „Istotą jej – miłość Boga aż do heroizmu. Oznaką – wypełnianie woli Bożej… Środkiem – ciągłe czuwanie nad sobą i modlitwa…” Podał jeden przykład: „Gdy św. Scholastyka zapytała swego brata św. Benedykta, czego potrzeba, by dojść do świętości, otrzymała odpowiedź: «Trzeba chcieć»”.
W rozpowszechnianiu „Rycerza Niepokalanej” ojcu Maksymilianowi pomagali chłopcy, uwijając się na Rynku Krakowskim. Nieraz ci mali kolporterzy skarżyli się, że mało rozdali. Nie zniechęcał się wydawca niczym, nawet gdy za numer marcowy przyszedł z drukarni rachunek na 100 tysięcy marek. „Ciężko – mówił – ale w Bożej Opatrzności nadzieja”. Nie upadał też na duchu, gdy na początku sierpnia musiał znów leczyć się przez miesiąc – w Mszanie Dolnej. W redagowaniu „Rycerza” zastąpił go jego uczeń ojciec Bonawentura Podhorodecki.
W 1923 roku ojciec Maksymilian napisał o „Rycerzu Niepokalanej”: „Po roku życia mimo wciąż rosnących trudności nie tylko nie pada, ale przy znowu niezwykłej opiece Niepokalanej i za przyczyną ojca Wenantego dostaje drukarnię”.
MRN 04 1999, o. Jerzy M. Domański
Poprzednie odcinki:
Niedostępne online:
-
Urodził się w Zduńskiej Woli
-
Kim będzie to dziecię?…
-
Mieszkał też w Łodzi
-
Wychował się w pobożnej rodzinie
-
Od dzieciństwa często w kościele
-
Mundzio wzorowym uczniem
-
Wychowany w miłości Ojczyzny
-
Dzieciństwo sielskie, anielskie
-
Mundziu, co z Ciebie będzie
-
W Pabianicach – misje franciszkańskie
Dostępne online:
-
Przez zieloną granicę do Lwowa
-
W Małym Seminarium Franciszkańskim
-
Przyrzekł Niepokalanej, że będzie walczył dla Niej
-
Matka ratuje powołanie
-
Ze Lwowa przez Kalwarię do Krakowa
-
Na studia wyższe do Rzymu
-
Studiuje filozofię na Gregorianum
-
Zakłada Rycerstwo Niepokalanej
-
W 1918 r. otrzymuje święcenia kapłańskie
-
Kończy studia w Rzymie
-
Pierwsze lata w wolnej Polsce
-
Na kuracji w Zakopanem
-
Na odpoczynku zdrowotnym w Nieszawie