Niepokalana sama podsyłała o. Maksymilianowi ludzi gotowych do pracy przy druku „Rycerza Niepokalanej”. I tak powoli dzieło się rozrastało, a czasopismo docierało do coraz większej liczby czytelników.
Pisze o tym o. Jerzy Domański w kolejnym odcinku opowieści „Życie św. Maksymiliana”.

Rok 1925 był szczególnie hojny dla wydawnictwa „Rycerza Niepokala­nej”. Każdy miesiąc przynosił coś nowego. Zakupiono kilka maszyn dru­karskich, założono własną elektrownię, sprowadzono pierwszy wagon pa­pieru (15 ton). Wydano na ów rok kalendarz książkowy, a w maju zwięk­szono objętość „Rycerza” do 32 stron. Podwoiła się liczba współpracowni­ków i prenumeratorów, tych ostatnich z 15 do 30 tysięcy.

Św. Maksymilian przypisywał ten „deszcz różany” łask św. Teresie od Dzieciątka Jezus, którą papież Pius XI kanonizował, to znaczy ogłosił świętą, 17 maja 1925 roku.

Pierwsi pomocnicy pochodzili z koła Rycerstwa Niepokalanej chłopców ministrantów. W wolnych chwilach pracowali w introligatorni, a starsi chwytali nawet za korbę maszyny drukarskiej. Najchętniej pomagali w zecerni. Br. Albert porobił im „kaszty” – przegródki z różnych pude­łek – do których wsypywał trochę czcionek. Cieszyli się nowi „zecerzy”, gdy złożone przez nich artykuliki, najczęściej zdania wielbiące Matkę Bożą, ukazały się w „Rycerzu”.

Najgorliwiej pracował Władzio Karpuć. W krótkim czasie opanował sztukę drukarską i nawet mógł zarabiać dla swej biednej rodziny. Wyraził chęć wstąpienia do Zakonu franciszkańskiego, ale rodzice nie dali zgody. Przeszedł do innej drukarni, niestety w pół roku później, skacząc przez rów, wpadł do wody, przeziębił się i zachorował na płuca. Gdy ksiądz przy­niósł mu Wiatyk, powiedział: „Ja nie chcę żyć, chcę pójść do Niepoka­lanej”. Wkrótce pochowano go na cmentarzu grodzieńskim. O. Maksy­milian, wskazując na ten przykład, przestrzegał rodziców, by nie wzbra­niali dzieciom pójść do seminarium czy zakonu, gdy Bóg je woła na swoją służbę.

Z wiosną 1925 roku przybyła do wydawnictwa pierwsza „swoja pomoc”: ze Lwowa brat Bogumił Cieciura, a z Kurpiów kandydat Władysław Żebrowski, znający nieco rzemiosło kowalskie. Bratu Zenonowi (tak go na­zwano) o. Maksymilian zlecił doglądanie maszyn i ich konserwację. Wkró­tce przygotował on fundament pod dużą maszynę drukarską, arkuszówkę marki M.A.N., którą sprowadzono z Niemiec.

Gdy monter ustawiał tę maszynę, elektrownia miejska pozwoliła na czas montażu korzystać z prądu. Trzeba było postarać się o własną elek­trownię, by przystąpić do druku. O. Kolbe zakupił motor na ropę systemu Diesla u Piotra Borowskiego. Przy montażu wyznał on któremuś z zakon­ników, że od 20 lat nie był u spowiedzi. Zaproszono go w sobotę do kościoła. Wymawiał się, że nie ma czasu, ale przyszedł. Lecz zamiast usiąść w ławce oparł się o klęcznik z kratką. W sam raz przechodził tamtędy o. Maksymilian i zaraz usiadł przy klęczniku. Pan Borowski był mu potem wdzięczny za to, że go tak niespodziewanie wyspowiadał.

Nowe maszyny umieszczono w starym refektarzu, a motor elektryczny w dawnej stajni. Odetchnęli zakonnicy, gdyż przy druku nie trzeba już by­ło kręcić korbą, bo nawet „babcia” korzystała z prądu. Ale nie żałowali sił, by zwiększyć nakład „Rycerza”. Nieraz przez halę maszyn przechodził ich spowiednik o. Melchior Fordon i mówił: „Niech wam Matuchna Boża bło­gosławi i nadal używa dla swojej sprawy; bądźcie zawsze Jej wiernymi sługami i kochającymi dziećmi”.

Maszyny sprawowały się dobrze, lecz zawodził motor Diesel z braku odpowiedniej obsługi. Właśnie wtedy zgłosił się do zakonu Władysław Mikołajczyk, szofer, znający się też na ślusarce i elektryczności. „Od tej pory – pisze br. Gabriel – motor nie «kopcił», nie stukał i nie grymasił, a chociaż miał siły na kilkanaście koni, stał się do przesady posłuszny bra­tu Salezemu (takie imię otrzymał on w zakonie). Inne maszyny też «zdrowiej» się czuły pod opieką nowego dozorcy”.

W pierwszej połowie 1926 roku o. Maksymilian miał już 12 współpra­cowników, których przyciągnął „Rycerz”. On sam, jak jeden z nich wy­znaje, „zdobywał serca swoją pokorą… Z taką prośbą i uprzejmością ob­cował z nami jak kochający Ojciec ze swymi dziećmi”.

MRN 06-07 1999, o. Jerzy M. Domański

Poprzednie odcinki:

Niedostępne online:

  1. Urodził się w Zduńskiej Woli

  2. Kim będzie to dziecię?…

  3. Mieszkał też w Łodzi

  4. Wychował się w pobożnej rodzinie

  5. Od dzieciństwa często w kościele

  6. Mundzio wzorowym uczniem

  7. Wychowany w miłości Ojczyzny

  8. Dzieciństwo sielskie, anielskie

  9. Mundziu, co z Ciebie będzie

  10. W Pabianicach – misje franciszkańskie

    Dostępne online:

  11. Przez zieloną granicę do Lwowa

  12. W Małym Seminarium Franciszkańskim

  13. Przyrzekł Niepokalanej, że będzie walczył dla Niej

  14. Matka ratuje powołanie

  15. Ze Lwowa przez Kalwarię do Krakowa

  16. Na studia wyższe do Rzymu

  17. Studiuje filozofię na Gregorianum

  18. Zakłada Rycerstwo Niepokalanej

  19. W 1918 r. otrzymuje święcenia kapłańskie

  20. Kończy studia w Rzymie

  21. Pierwsze lata w wolnej Polsce

  22. Na kuracji w Zakopanem

  23. Na odpoczynku zdrowotnym w Nieszawie

  24. Wydaje „Rycerza Niepokalanej”

  25. Św. Maksymilian nad Niemnem