Początki Niepokalanowa były iście franciszkańskie. Ubóstwo na każdym odcinku, a równocześnie mocna wiara i wielki duch poświęcenia wśród braci. A to wszystko – dla Niepokalanej. Zapraszamy do lektury kolejnego odcinka opowieści z cyklu „Życie św. Maksymiliana”.
Uwaga: W przygotowaniu jest książka na podstawie niniejszego cyklu. Już wkrótce ukaże się ona nakładem Wydawnictwa Ojców Franciszkanów Niepokalanów.
W Niepokalanowie było na początku 20 mieszkańców: 2 kapłanów – o. Maksymilian i o. Alfons Kolbowie, 1 brat zakonny po ślubach (br. Gabriel Siemieński), 13 postulantów i 4 aspirantów (kandydatów). 8 grudnia 9 postulantów zaczęło nowicjat pod kierunkiem o. Maksymiliana.
„W początkach – wspomina br. Manswet Marczewski – były braki duże pod każdym względem. Nie było na czym usiąść, co jeść, w co się ubrać”, a tu zima zaczynała się na dobre. Rano wstawali wszyscy o godzinie 5, szybko ubierali się i myli (w sypialni woda zwykle zamarzała), rozgrzewali się gimnastyką i przy piecu. Potem odprawiali półgodzinne rozmyślanie, uczestniczyli w dwóch Mszach Świętych i po śniadaniu zabierali się do pracy, przerywanej na pacierze i posiłki. Różne pilne roboty trwały najczęściej do godziny 22, a w sobotę nieraz do 24. Wszystko, łącznie z praniem bielizny, wykonywali sami zakonnicy. „Pomimo tych cierpień nastrój był bardzo miły i radosny”. Wkrótce o. Maksymilian postarał się, by pożywienie było wystarczające. W niedzielę urządzano przechadzki, najczęściej do lasu teresińskiego.
Zadziwiał swą pracowitością o. Alfons. Był redaktorem, ekonomem i duszpasterzem przy kaplicy. Często wyjeżdżał do Warszawy, a w niejednym dniu miał do załatwienia ponad dziesięć spraw. Kończył swe prace koło północy. Gdy przyszedł czas przed Bożym Narodzeniem czy Wielkanocą, ludzie okoliczni garnęli się do spowiedzi. W Niedzielę Palmową 1929 roku o. Alfons wyspowiadał 103 dusze, a o. Maksymilian 86. Ten ostatni kierował całością, utrzymywał kontakt z przełożonymi i był wychowawcą, zwłaszcza nowicjuszy. Obronił klasztor przed podatkami. Codziennie z bratem poświęcał kwadrans po obiedzie na omówienie różnych problemów i planowanie. A plany były wielkie: wydawać dziennik, założyć przy stacji fabrykę papieru, przygotować lotnisko. Już 6 maja 1928 roku poszli oglądać teren na lotnisko.
Z braci zakonnych godni podziwu byli zwłaszcza br. Zeno Żebrowski i br. Salezy Mikołajczyk. Pierwszy zarządzał budową (trwała ona dalej po poświęceniu Niepokalanowa) i zaradzał wszystkiemu, przebiegając okoliczne wioski i domy oraz prosząc o pomoc. Drugi musiał rozmontować w Grodnie wszystkie maszyny, odpowiednio je opakować i załadować do wagonów, a w Niepokalanowie złożyć je na nowo. Bywało, że sypiał wtedy tylko 4 do 5 godzin. Potem pilnował, by maszyny sprawnie pracowały, i montował nowo nabyte maszyny.
Zaczęły napływać nowe powołania, zwłaszcza po ogłoszeniu w „Rycerzu”. Choć warunki były trudne, kandydaci decydowali się pozostać dla Niepokalanej. Oto jak opisuje swoje powołanie br. Sergiusz Pęsiek z Paprotni. Zrobił z ojcem, cieślą, szafę dla zakrystii w Niepokalanowie. Dziękując im za ten dar, o. Maksymilian powiedział: „Szafa wstąpiła do klasztoru, a teraz kolej na tego, co ją zrobił”. Stary Pęsiek się uśmiechnął, ale wkrótce zapłakał, gdy syn oświadczył, że wstępuje do klasztoru. Przybył 12 lipca 1928 roku. Przywitał go serdecznie o. Maksymilian, a gdy zakonnik mający opiekę nad kandydatami zapytał, gdzie będzie spał, bo w sypialni nie ma już miejsca, a brak też łóżka, odpowiedział: „Na razie zatrzyma się w stolarni, a łóżko to sam sobie zrobi, bo jest cieślą”. Zrobił je w ciągu dwóch godzin. Nie zraził się takim przyjęciem. Do dziś pracuje na misjach w Japonii.
Gdy 17 maja 1929 roku przybył do Niepokalanowa Ojciec Prowincjał, a usłyszał lamenty, że za mało jest tu kapłanów, powiedział półżartem: „Otwórzcie sobie internat, a będziecie mieli dużo kapłanów”. Jakież było jego zdziwienie, gdy w końcu maja zjawił się w Krakowie o. Alfons z gotowym planem otwarcia niższego seminarium. Z początku zdenerwował się, ale po modlitwie do Matki Bożej polecił założyć internat i przyjmować kandydatów na rok 1929/1930. Zaraz dano ogłoszenie w „Rycerzu” i zbudowano dom jednopiętrowy (stąd zwany „drapaczem chmur”). Jesienią zaczęło naukę 32 chłopców w Małym Seminarium Misyjnym. W 1929 roku poszerzono kaplicę.
19 grudnia 1929 roku Ojciec Prowincjał przeprowadził wizytację Niepokalanowa, w którym było wtedy 85 mieszkańców. Tak przedstawił jego stan w księdze urzędowej: „Duch zakonny dobry – prawdziwie franciszkański. Prostota, pokora, ubóstwo, bratnia miłość, poświęcenie własnego «ja» bez zastrzeżeń, praca dla Niepokalanej częstokroć posunięta aż do heroizmu, oto znamiona cechujące naszych tu Braci”…
MRN 12 1999, o. Jerzy M. Domański
Poprzednie odcinki:
Niedostępne online:
-
Urodził się w Zduńskiej Woli
-
Kim będzie to dziecię?…
-
Mieszkał też w Łodzi
-
Wychował się w pobożnej rodzinie
-
Od dzieciństwa często w kościele
-
Mundzio wzorowym uczniem
-
Wychowany w miłości Ojczyzny
-
Dzieciństwo sielskie, anielskie
-
Mundziu, co z Ciebie będzie
-
W Pabianicach – misje franciszkańskie
Dostępne online:
-
Przez zieloną granicę do Lwowa
-
W Małym Seminarium Franciszkańskim
-
Przyrzekł Niepokalanej, że będzie walczył dla Niej
-
Matka ratuje powołanie
-
Ze Lwowa przez Kalwarię do Krakowa
-
Na studia wyższe do Rzymu
-
Studiuje filozofię na Gregorianum
-
Zakłada Rycerstwo Niepokalanej
-
W 1918 r. otrzymuje święcenia kapłańskie
-
Kończy studia w Rzymie
-
Pierwsze lata w wolnej Polsce
-
Na kuracji w Zakopanem
-
Na odpoczynku zdrowotnym w Nieszawie
-
Wydaje „Rycerza Niepokalanej”
-
Św. Maksymilian nad Niemnem
-
Coraz więcej współpracowników
-
Znowu w Zakopanem
-
Trzeba zbudować klasztor MI
-
Powstaje Niepokalanów