Miał zakaz zajmowania się Rycerstwem Niepokalanej podczas leczenia. Nie przeszkodziło mu to w prowadzeniu dysput o prawdzie z Żydami czy ateistami albo w odwiedzinach u pastora, którego nawrócenia również pragnął. Tak w skrócie wyglądał pobyt o. Maksymiliana w Nieszawie. Szczegółowo pisze o tym o. Jerzy Domański w kolejnym odcinku opowieści „Życie św. Maksymiliana”.
29 kwietnia 1921 roku ojciec Maksymilian opuścił Zakopane, lecz lekarz poradził, aby okres rekonwalescencji, czyli powrotu po chorobie do sił i zdrowia, spędził na wsi. Ojciec Prowincjał wysłał go do Nieszawy, dokąd przybył 3 maja.
Nieszawa od XV wieku była portem nad Wisłą dla wywozu zboża z Kujaw za granicę, miała liczne spichlerze, ale w dwa wieki później spalili ją Szwedzi. Z czasem stała się niewielkim miastem. Ojciec Kolbe zamieszkał w tamtejszym klasztorze franciszkańskim.
17 czerwca pisał do swego brata: przełożony rozpoczyna remont klasztoru, „zwłaszcza dachu, bo inaczej lada dzień spadnie nam na nos. Lud tu bardzo ofiarny, więc co do wiktu mamy się pysznie, gdyż przynoszą w naturze; stąd jem tyle, aby tylko zakończyć jak najprędzej kurację”.
Dużo czasu poświęcał na modlitwę. Ile razy przechodził koło kościoła, zawsze do niego wstępował. Budował współbraci zakonnych swą pokorą. Po obiedzie chodził z nimi na przechadzki, często nad Wisłę. Raz padało. Gdy wszyscy stali na korytarzu, gwardian polecił posprzątać rozrzuconą cegłę, by nie mokła. Brat Herman miał się zabrać do tej pracy zaraz po odpoczynku, ale gdy wrócił, zobaczył, że już cegły są posprzątane. Zrobił to ojciec Maksymilian.
Jako kapłan troszczył się gorliwie o dusze. Miał ochotę zorganizować w Nieszawie Rycerstwo Niepokalanej, zwłaszcza wśród dzieci, ale pamiętając o zakazie Prowincjała, działał „tylko jako zwyczajny członek MI i to ograniczenie, aby nie przeszkadzać kuracji”, jak pisał do Krakowa, do franciszkańskich kleryków z MI.
Gdy raz jechał w karetce do stacji Nieszawa, odległej od miasta cztery kilometry, nawiązał rozmowę na tematy religijne z towarzyszami podróży, wśród których było paru żydów, jeden protestant i kilku katolików. Pozwalał im dyskutować między sobą i tylko prostował, gdzie było trzeba, a czasem i szerzej wyjaśniał. Żydówka łatwo zgodziła się przeciw protestantom, że tylko jedna wiara może być prawdziwa. W mowie o złych katolikach przyznano, że dobry katolik jest lepszy od dobrego niedowiarka. Na końcu ojciec Maksymilian podsumował wszystko, przechodząc od prawa natury przez wybranie Izraela do Kościoła katolickiego, pokrótce uzasadniając, wreszcie polecił modlitwę jako środek do uznania prawdy.
Ojciec Kolbe odwiedzał też miejscowego pastora. Przedstawił mu się, że jest doktorem i wykłada historię kościelną, a w roku 1921/22 pragnie szerzej omówić protestantyzm i dlatego zbiera źródła. W dyskusji przytoczył słowa Pana Jezusa wyrzeczone do św. Piotra: „Ty jesteś opoka, a na tej opoce zbuduję Kościół mój”. Pastor przyznał, że „być może, iż Chrystus chciał ustanowić Piotra widzialną głową Kościoła”. Innym razem ojciec Maksymilian dał pastorowi do czytania życiorys Gemmy Galgani, a kleryków krakowskich prosił w liście, by się modlili o jego nawrócenie.
Napisał im również: „Łowię tu także dusze, co stronią od konfesjonału… Niepokalana zsyła mi dusze uczciwe, prawdziwe MI, które przyprowadzają inne do konfesjonału. Raz jedna przychodzi do mnie, gdym siedział w konfesjonale, i mówi wskazując na drugą: «Ta chce się spowiadać, ale się wstydzi». Oczywiście, że wystarczyło potem «łaskawie» skinąć ręką, aby przyszła, i spowiedź już rozpoczęta”.
29 czerwca 1921 roku otrzymał w Krakowie święcenia kapłańskie ojciec Alfons, młodszy brat ojca Maksymiliana. Wziął udział w jego prymicjach w Pabianicach (31 lipca) i w Zduńskiej Woli (na początku sierpnia). W rodzinnych stronach spędzili tydzień. Między innymi odwiedzili Annę Galert, siostrę swego ojca, w Rozomyślu. Ojciec Maksymilian zapytał, jak się uczą jej chłopcy. Odpowiedziała: „No widzisz, już księżmi nie będą, tak jak wy”. Na to on: „Wszyscy nie mogą być księżmi, bo kto by księżom robił buty”.
W końcu października ojciec Maksymilian otrzymał polecenie, by wracał do Krakowa. Wyjechał z Nieszawy 3 listopada i po drodze zatrzymał się w Warszawie, by w dniu następnym odprawić Mszę świętą w kościele franciszkańskim przed cudownym obrazem św. Antoniego.
MRN 03 1999, o. Jerzy M. Domański
Poprzednie odcinki:
Niedostępne online:
-
Urodził się w Zduńskiej Woli
-
Kim będzie to dziecię?…
-
Mieszkał też w Łodzi
-
Wychował się w pobożnej rodzinie
-
Od dzieciństwa często w kościele
-
Mundzio wzorowym uczniem
-
Wychowany w miłości Ojczyzny
-
Dzieciństwo sielskie, anielskie
-
Mundziu, co z Ciebie będzie
-
W Pabianicach – misje franciszkańskie
Dostępne online:
-
Przez zieloną granicę do Lwowa
-
W Małym Seminarium Franciszkańskim
-
Przyrzekł Niepokalanej, że będzie walczył dla Niej
-
Matka ratuje powołanie
-
Ze Lwowa przez Kalwarię do Krakowa
-
Na studia wyższe do Rzymu
-
Studiuje filozofię na Gregorianum
-
Zakłada Rycerstwo Niepokalanej
-
W 1918 r. otrzymuje święcenia kapłańskie
-
Kończy studia w Rzymie
-
Pierwsze lata w wolnej Polsce
-
Na kuracji w Zakopanem